Zbrodnia Bolesława Śmiałego
,,Kiedy
król Bolesław, brnąc we
wszelkich zbrodniach
i niegodziwościach posuwał się do coraz gorszych
czynów, a kpiąc sobie z klątwy, którą na niego rzucił
świątobliwy mąż, biskup
Stanisław, znieważał boskie
obrządki i narażał na śmiech
i pogardę święte tajemnice
i autorytet Kościoła, uniesiony gniewem mąż Boży Stanisław (...) wyklina króla i kiedy
ten chce wejść do jego krakowskiej katedry, zabiega mu
drogę i imieniem Wszechmogącego Boga i swoim zabrania
wyklętemu wstępu do świątyni oświadczając, że w razie
nieposłuszeństwa z większą
dla króla hańbą przerwie odmawianie nabożeństwa. A kiedy król wbrew zakazowi męża Bożego wdziera się z rycerzami,
którzy hamują jego porywczość, natychmiast na
polecenie biskupa Stanisława kler milknie
i przerywa rozpoczęte nabożeństwo.
(...) 13 maja, który przypadł we czwartek, o świcie, biskup krakowski Stanisław,
pragnąc jak zwykle złożyć ofiarę należną
Chrystusowi, udał się w towarzystwie kleryków
do kościoła na Skałce (...). Chwyciwszy szybko
miecz [król] w liczniejszym niż zwykle orszaku
rycerzy, którym kazał iść ze sobą, udaje się tam,
by zabić Bożego męża. (...) Dobywszy miecza, który mu Opatrzność dała tak, jak każdemu innemu
królowi i możnemu, nie w celu zadawania ale ścigania krzywd i niewinnej śmierci, wściekły, pieniąc się z chęci wywarcia zemsty na Bożym mężu, zgrzytając, zziajany wpada do kościoła (...)
świątobliwemu biskupowi odprawiającemu mszę
rozcina mieczem świętą głowę (...). Niegodziwy
i zdradliwy król kładzie trupem świętego biskupa
Stanisława, proszącego o przebaczenie dla niego
i pozostałych jego zabójców i siepaczy".
Jan Długosz